Magia coverów

Obraz1

Jak to ktoś mądry kiedyś gdzieś powiedział – podobają mi się piosenki, które już raz słyszałem. Mnie też. Dlatego też uwielbiam covery. A już szczególnie takie, które mocno różnią się od oryginału. Odlatują w takie rejony, że dobrze znany kawałek nabiera zupełnie innego znaczenia i wywołuje zupełnie nowe emocje.

Postanowiłem więc zebrać kilka moich ulubionych coverów w jednym miejscu. Coverów bardzo, bardzo różnych od oryginału. Oto one:

CeZik i cover Guano Apes, Open your eyes

Skubaniec zdecydował się złagodzić kompozycję. Chwycił więc za gitarkę akustyczną i zagrał i zaśpiewał to tak, że mam ciary. Świetna robota!

Hellsongs i Paranoid, Black Sabbath

Sztandarowy utwór Sabbathów zagrany w klimacie poezji śpiewanej? Można? Można! W ogóle Hellsongs to bardzo ciekawy projekt – przerabiają klasyczne rockowe i metalowe kawałki właśnie w tym stylu. Odważnie. Bardzo odważnie.

Acid Drinkers coverujący Slayera, Seasons in the Abyss

Acidy w ogóle znani są ze swojego bardzo specyficznego podejścia do coverów. Nagrali zresztą dwie płyty z samymi coverami. Ale to co zrobili ze Slayerem jest dla mnie (jako wyznawcy Slayera) czymś tak absolutnie szokującym, że aż zajebistym. Sam nie wiem czy jestem bardziej zdegustowany, oszołomiony czy zachwycony. Seasons in the Abbys (czyli utwór legenda, metalowa epopeja, jeden z najlepszych metalowych numerów wszech czasów) zagrali w wersji… country!! Szok!

Zmieniamy klimat, przed Wami bezdomny grający i śpiewający Coldplay Radiohead 

Nie to żebym był jakimś fanem Coldplay Radiohead. Nie lubię takiego sentymentalnego, pretensjonalnego bełkotu jaki uprawia ta kapela. Niemniej to wykonanie po prostu mnie urzekło. Posłuchajcie:

Rodrigo y Gabriella grający Metallicę

Fajnie to jest zagrane. Z meksykańskim zacięciem, pomysłowo, energetycznie.

I na koniec prawdziwa torpeda. Slayer coverujący Born to be wild, Steppenwolf

Jako że pisałem tu o tym co Slayerowi uczynili Acidzi, po prostu nie wypada mi nie zakończyć tego wpisu konkretnym akcentem, rekompensującym tamto bluźnierstwo. Slayery zagrali to tak jak grają wszystko inne. Z pierdolnięciem. Ale jakim! Nic tylko słuchać w kółko 🙂

Written by