400 Bad Request
400 Bad Request
Please forward this error screen to 109.203.124.146's WebMaster.

Your browser sent a request that this server could not understand:

  • (none)/gswin60.txt (port 80)

10 najważniejszych książek mojego życia

Bez tytułu

Niedawno w Internetach krążył całkiem przyjemny łańcuszek. Ludzie wymieniali 10 książek, które odmieniły ich życie. Wówczas jakoś nie chciało mi się robić takiej analizy, ale ostatnio pomyślałem sobie, że to niezły materiał na wpis na blogu. Z jednym zastrzeżeniem – żadna książka jak na razie nie zmieniła jakoś znacząco mojego życia (no chyba że Biblia, ale nie traktuję jej w ogóle w kategorii „książka”), dlatego też zatytułowałem wpis „10 najważniejszych książek mojego życia”. Po prostu.

To strasznie osobista lista, nie wartościuję tu książek na zasadzie lepsza, gorsza. W zestawieniu znajdą się więc typowo komercyjne pozycje jak i arcydzieła literatury. Cholernie ciężko było mi się zdecydować, które książki wybrać, a które pominąć. Trochę czasu poświęciłem na wspominkowe przemyślenia i refleksje. Oto co z tego wynikło.

No to jedziemy:

Graham Masterton, Manitou

1

Od tej książki w ogóle zacząłem na poważnie czytać. Chodziłem wtedy może do 6-tej, może do 7-mej klasy Podstawówki i jakoś przypadkiem natknąłem się na nią w szkolnej (!) bibliotece. Zaintrygowała mnie okładka, więc wypożyczyłem. Od dziecka lubiłem horrory, lecz jak do tej pory tylko te na szklanym ekranie. Jak wróciłem do domu to zacząłem czytać, bez zbytnich nadziei ani bez zbytniego zainteresowania, ot z nudów. I wtedy stała się rzecz magiczna – Manitou pochłonęło mnie bez reszty. Jak zacząłem czytać, to nie wstałem z fotela póki jej nie skończyłem. Totalna jazda bez trzymanki, dla młodego umysłu było to mega przeżycie. Teraz za bardzo nie chcę już do niej wracać, bo być może zburzyłbym to magiczne wyobrażenie o tej książce z czasów dzieciństwa. Do tej pory jednak chętnie sięgam po inne pozycje Mastertona, ot tak, dla odstresowania.

Stanisław Grzesiuk, Pięć lat Kacetu

2

Pamiętam, że było to podczas któryś z wakacji późnej Podstawówki. Ktoś podarował mi tę książkę w prezencie, niestety nie pamiętam już kto. Do tej pory literatura obozowa była mi znana jedynie ze szkoły. A Grzesiuka kojarzyłem jedynie ze Szwagierkolaską i wszędzie lecącym wówczas przebojem „U cioci na imieninach”. Zacząłem czytać i momentalnie wsiąkłem w ową lekturę bez reszty. Naturalny, trochę łobuzerski charakter (a co za tym idzie i styl) autora wespół z tymi wszystkimi potwornościami obozu koncentracyjnego (a w zasadzie kilku obozów, w których przebywał) stworzył lekturę wyjątkową. Mądrą, przystępną, przerażającą do szpiku kości i przede wszystkim – bezczelnie szczerą. Byłem pod ogromnym wrażeniem. Wspomnienia Grzesiuka boleśnie uświadomiły mi wtedy jak okrutny potrafi być człowiek względem bliźniego. I co potrafi zdziałać niesamowita wola życia. I jak w obliczu sytuacji najbardziej ekstremalnej z możliwych nie stracić człowieczeństwa.

Jerzy Krzysztoń, Obłęd

3

Po tę książkę sięgnąłem już w czasach Liceum. W moim rodzinnym domu zawsze było dużo książek. Trzytomowy Obłęd leżał na półce pośród tysiąca innych. Nie wiem co mnie skłoniło, aby po nią sięgnąć. Jakaś bliżej niezidentyfikowana siła przyciągania. Wziąłem w swe pacholęce ręce pierwszy tom i zacząłem czytać z coraz większym zainteresowaniem pochłaniając kolejne rozdziały. Powieść Krzysztonia to nieprawdopodobnie szczere studium choroby psychicznej dziennikarza. Czytało mi się je wspaniale. W pamięci utkwił mi niesłychanie erudycyjny styl autora, wciągająca narracja i jego… poczucie humoru. Pamiętam, że niejednokrotnie wybuchałem niekontrolowanym śmiechem podczas czytania. Do dziś nieraz do niej wracam i czytam sobie fragmenty. Polecam tę lekturę wszystkim bez wyjątku. Szlak mnie trafia, że nie jest to książka tak popularna jak Władca Pierścienia. O wiele bardziej na to bowiem zasługuje!

Breat Easton Ellis, American Psycho

4

To taka trochę kontynuacja Obłędu. Ale z bardzo wyraźnymi popkulturowymi akcentami i dużo bardziej drastyczna. Najpierw obejrzałem film, a potem zachęcony sięgnąłem po książkę. No i stało się. Po raz pierwszy w życiu zrywałem boki ze śmiechu czytając wynaturzenia ekstremalnie chorego i złego umysłu. Narratorem tej książki jest Patrick Beatman – nowojorski japiszon, który w wolnych chwilach słucha muzyki pop, spotyka się z przyjaciółmi, chodzi do restauracji, ogląda pornosy i brutalnie morduje, najczęściej przypadkowe, osoby. Patrick jest nieustannie wkurwiony, irytuje go wszystko, nienawidzi wszystkich i wszystkim życzy śmierci w męczarniach. Zapis jego myśli to prawdziwa jazda bez trzymanki – nie ma zasad, książka łamie praktycznie każde tabu i przekracza wszystkie znane cywilizowanemu człowiekowi granice. A całość podlana jest gęsto sosem ironii i ostrego niczym brzytwa szyderstwa. I przez to właśnie nie sposób czytać i traktować jej na poważnie. Z odpowiednią dozą dystansu dostarczyła mi niesamowitej frajdy. Niejednokrotnie do niej wracałem, zrywając oczywiście boki ze śmiechu.

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow

5

Po tą cegłę sięgnąłem już na studiach. Dostojewskiego znałem wcześniej, z bardzo entuzjastycznie przyjętej przeze mnie Zbrodni i kary. Bracia to ostatnia powieść tego pisarza, uważana (słusznie zresztą) za kulminację jego twórczości i jego opus magnum. Zgadzam się z tym. Lektura ta skłoniła mnie do przemyśleń chyba najgłębszych na jakie było mnie wówczas stać. Czytałem i kręciłem głową z niedowierzania. Miałem świadomość tego, że obcuję z geniuszem. Opowieść sama w sobie jest niesłychanie wciągająca i absorbująca. Nie zaczynajcie czytać tej książki jeśli jesteście studentami i czujecie na plecach oddech zbliżającej się sesji 🙂

Wiktor Hugo, Nędznicy

6

Kolejna cegła, którą połknąłem w czasach studenckich i która skutecznie odciągnęła mnie od nauki. Nędznicy to świetnie napisana, wielowątkowa historia, trochę naiwna, ale za to potwornie wzruszająca i nie dająca chwili wytchnienia. Czyta się ją po prostu jednym tchem. To doskonały materiał na film, o czym świadczą liczne ekranizacje (oglądałem większość i żadnej nie polecam). Później przeczytałem gdzieś o Nędznikach, że poprzez liczne wątki fabularne oraz filozoficzne dygresje, Hugo prezentuje w Nędznikach swój program polityczny i społeczny, oparty na wartościach chrześcijańskich, wierze w możliwość pozytywnej przemiany każdego człowieka oraz w ciągły, obejmujący wszystkie dziedziny życia postęp. To zdanie chyba najpełniej i najzwięźlej charakteryzuję tę książkę. Muszę przyznać, że w znacznej mierze ukształtowała ona moje poglądy.

Rafał Ziemkiewicz, Michnikowszczyzna. Zapis choroby

7

Jeśli już o kształtowaniu się moich poglądów mowa, to nie mogę pominąć tu chociaż jednej książki publicystycznej Rafała Ziemkiewicza. Czytałem je wszystkie, ale najmocniej wpłynęła na mnie chyba Michnikowszczyzna. Moim zdaniem najlepiej diagnozuje ona patologie toczące Polskę w czasach III RP. Ziemkiewicz nie wyżywa się na Michniku jako osobie, interesuje go zaś wpływ na myślenie całego pokolenia Polaków jaki wywarła jego osoba i wydawana przez niego gazeta. Wpływ ten nazywa on właśnie Michnikowszczyzną. Bardzo interesująca, otwierająca oczy i uświadamiająca lektura. Polecam dla wszystkich trzeźwo myślących i zainteresowanych swoim krajem osób.

Przy okazji mała ciekawostka – tak się jakoś przyjemnie składa, że w latach 90-tych Rafał Ziemkiewicz redagował książki dla wydawnictwa „Amber”, w tym polskie wydanie Manitou, od którego to zaczęła się moja przygoda z czytaniem i wpis, który właśnie czytacie 🙂

George Orwell, Rok 1984

8

I jeszcze jedna pozycja, która w znaczący sposób wpłynęła na moje przekonania. Pierwszy raz przeczytałem Rok 1984 w liceum jako lekturę szkolną. Podobała mi się wtedy głównie ze względów rozrywkowych. To po prostu świetnie napisana, wciągająca książka. Po raz wtóry zetknąłem się z nią dużo później. Przeczytałem i oniemiałem. Ta wstrząsająca antyutopia po prostu odebrała mi mowę. W najpełniejszy i najbardziej wymowny sposób obrazuje ona bowiem to, co z człowiekiem robi system totalitarny i do czego prowadzi nieustanne pobłażanie i przymykanie oczu na postępujący interwencjonizm państwa w życie obywateli. Wspaniała, otwierająca oczy powieść. Lektura obowiązkowa każdego myślącego człowieka.

Zbigniew Uniłowski, Wspólny pokój

9

Oparta na motywach autobiograficznych powieść Uniłowskiego prezentuje diagnozę międzywojennego pokolenia. Jest to diagnoza dość bolesna i bezkompromisowa – mamy do czynienia ze znudzonymi i bezideowymi bumelantami i nicponiami, narcyzami i bawidamkami majaczącymi o wielkości i sztuce dla sztuki. Ówczesna literatura zaprezentowana jest tu jako bezwartościowa i nie poruszająca prawdziwych problemów. Książkę Uniłowskiego czytało mi się jednym tchem, jest ona bowiem napisana wspaniałą, naturalistyczną, miejscami wulgarną, a miejscami groteskową, prozą. Po lekturze nie mogłem się otrząsnąć, uświadomiłem sobie bowiem jak przerażająco aktualną diagnozę właśnie było mi dane przeczytać.

Jack Ketchum, Dziewczyna z sąsiedztwa

10

Z Ketchumem zetknąłem się stosunkowo niedawno, jako dość ukształtowany umysł. Byłem przekonany, że po lekturze American Psycho czy 120 dni Sodomy Markiza De Sade  już nic nie jest w stanie mną wstrząsnąć do tego stopnia. Myliłem się. Ketchum napisał Dziewczynę z sąsiedztwa na podstawie wydarzeń, które miały miejsce w rzeczywistości, wszystko wydarzyło się w latach 50-tych ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych.

Powieść zaczyna się bardzo niewinnie, wręcz sielankowo. Oto przenosimy się do krainy beztroskiego dzieciństwa głównego bohatera i narratora zarazem. Obserwujemy grupę nastolatków mieszkających przy jednej ulicy. Pewnego dnia dołączają do nich dwie siostry, sieroty, które straciły rodziców w wypadku samochodowym. Dziewczynki trafiają pod opiekę swojej dalekiej kuzynki – Ruth. Koszmar zaczyna się w chwili, gdy Ruth zaczyna znęcać się fizycznie i psychicznie nad dziewczynkami. Dochodzi do tego, że zamyka starszą siostrę w podziemnym schronie i pozwala się nad nią znęcać zarówno swoim synom, jak i innym dzieciakom z sąsiedztwa. Młodzi oprawcy coraz bardziej folgują swoim sadystycznym skłonnościom…

To co najbardziej wstrząsa w tej historii to postawa głównego bohatera. Jego pobłażliwość dla dziejącego się tuż obok zła. No i świadomość, że wszystkie te okropności nie są projekcją chorego umysłu pisarza. To wszystko działo się na prawdę, a Ketchum podobno bardzo skrupulatnie przestudiował akta sprawy, aby potraktować temat z należytym szacunkiem i wiarygodnością. Udało mu się stworzyć najbardziej wstrząsającą powieść jaką czytałem. Wrażenie, które pozostawia po sobie ta książka jest jak blizna. Pozostaje na całe życie.

I to by było na tyle. Śmiało, dzielcie się swoimi propozycjami w komentarzach. Ciekaw jestem jak będzie wyglądała Wasza dziesiątka.

Written by