Zaginiona dziewczyna – sprawny i zaskakujący fincherowski kryminał

b09a214fc19114a77b2bc4d56fd97a76,35,1

David Fincher to jak dla mnie ekstraklasa kina. Jego Siedem i Podziemny krąg wręcz ubóstwiam. Zodiaka, Dziewczynę z tatuażem i Social network bardzo, bardzo lubię. A Obcego III, Azyl, Grę i Buttona szanuję. Bardzo spodobał mi się także jego serial – House of Cards. Dlatego też do jego kolejnego filmu podchodziłem z wysoko podniesionymi oczekiwaniami. Tym bardziej, że publiczność i krytycy wyją z zachwytu. No cóż, trochę się zawiodłem. Ale tylko trochę.

Zaginiona dziewczyna powstała na podstawie powieści Gillian Flynn, autorka napisała ponoć także scenariusz do filmu. Książki nie czytałem, i chyba nie mam zamiaru – opowieść ta ma bowiem tyle zwrotów akcji i zaskoczeń, że znając fabułę filmu czytanie powieści mija się z celem.

Wszystko zaczyna się dość stereotypowo – żona Bena Afflecka znika bez śladu, pozostawiając po sobie jedynie rozbity w salonie stół i zmyte pośpiesznie ślady krwi. Rozpoczyna się śledztwo.

84216144

Z każdą kolejną minutą film wciąga coraz bardziej. Fincher umiejętnie myli tropy, po to by w kilku momentach solidnie zaskoczyć widza. Nie napiszę już ani słowa o fabule, bo nie chciałbym spoilerować i popsuć seans tym, którzy jeszcze filmu nie oglądali.

A obejrzeć go warto – wątek śledztwa, jak już wspomniałem, jest inteligentny, zaskakujący, pełen napięcia. Fincher nie byłby jednak sobą, gdyby jego film nie miał drugiego dna – Zagubioną dziewczynę można także interpretować jako ponurą wiwisekcję toksycznego związku, w czym skutecznie pomagają nam retrospekcje.

GONE GIRL, from left: Ben Affleck, Rosamund Pike, 2014. ph: Merrick Morton/TM & copyright ©20th

Film trwa dobrze ponad 2 godziny, ale nie czuje się upływającego czasu. Rozczarować może tylko zakończenie, ale nie mogę Wam napisać dlaczego, bo znowu bym zaspoilerował.

Realizacyjnie nie ma się do czego przyczepić – aktorzy grają bardzo dobrze – Affleck pasuje idealnie do roli i daje z siebie wszystko, ale Rosamund Pike kradnie mu film. Przewiduję nominację do Oscara i być może nawet statuetkę na koncie. Zdjęcia jak zwykle rewelacyjne, fincherowski klimat emanuje z ekranu przez cały czas, a muzyka Reznora doprawia wszystko przyjemnym, niepokojącym tonem.

Czy jest to jednak film wybitny, tak jak Siedem czy Podziemny krąg? Nie, nie jest. To bardzo dobre kino na poziomie Dziewczyny z tatuażem. Nie jest to jednak film przełomowy, nie zapisze się wielkimi zgłoskami w historii kina, ani nie sprawi, że będę do niego wracał. Raz wystarczy.

Written by