Office 2016 Key Office Professional Plus 2016 Genuine Original Key & Digital Download Activate both 32 / 64 bit version. Support all Languages Version microsoftwarestore Windows 10 Product Keys on sale now 70% off! Microsoft Store offers cheap Windows 10 Keys, Windows 7 Keys and Office 2013 Keys at lowest prices. https://www.parajumpersonlinesale.be parajumpers sale

Wilk z Wall Street, czyli powrót takiego Scorsese jakiego tygryski lubią najbardziej

5793883-wilk-z-wall-street-900-609

Martin Scorsese to jeden z moich ulubionych reżyserów. Uwielbiam Taksówkarza, Wściekłego byka, Króla komedii, Chłopców z ferajny, Kasyno. To wielkie filmy. Wespół z Robertem De Niro tworzyli wspaniałe dzieła, które oglądało się z zapartym tchem, o których się dyskutowało i które wytyczały nowe kierunki kinematografii. Niestety w ostatnich latach jego forma spadła. Być może dlatego, że Leo to nie De Niro, a wiek zrobił swoje. Z Wilkiem z Wall Street wiązałem więc wielkie nadzieje. Ponoć to wielki powrót Scorsese. Czy aby na pewno?

I tak i nie.

Wilk z Wall Street to film torpeda. Podczas seansu nie ma czasu na nudę. Główny bohater (grany przez Leo) to prawdziwy rekin finansjery. Bajecznie bogaty broker, dla którego słowo moralność istnieje, ale tylko w słowniku. Dzięki swojej niesamowitej charyzmie i bezwzględności wdrapuje się na sam szczyt giełdowego biznesu. W Wilku obserwujemy jego zawrotną karierę, tarzanie się w rozpuście i nieuchronny upadek.

8751377e-746d-11e3-8122-0025b511229e

A przyjemność z oglądania tego szaleństwa jest niebywała. Film mknie przed siebie w zawrotnym tempie. Najpierw mamy krótki prolog zapowiadający to co będzie się działo dalej. Di Caprio gada do kamery i pokazuje nam co osiągnął. Potem cofamy się do przeszłości i obserwujemy jak nasz bohater krok po kroku wdrapuje się na szczyt.

W tej części filmu warto zwrócić uwagę na kreację Matthew McConaughey’a, który jest trochę takim mentorem naszego bohatera. Skubaniec jest na ekranie łącznie może 10 minut, a zawłaszcza całą przestrzeń. Jego miny, sposób mówienia, tiki nerwowe… no to po prostu trzeba zobaczyć!

WOWS_MatthewMcconaughey

Potem następuje festiwal rozpusty, nieczystych zagrań, finansowych przekrętów, charyzmatycznych przemówień, orgii i narkotykowych odlotów. Wszystko zmiksowane i dawkowane widzowi tak, że nie ma czasu nawet na chwilę wytchnienia. W międzyczasie do akcji wkracza FBI, a nasz bohater zatraca się w tym wszystkim i zmierza ku nieuchronnemu przeznaczeniu.

Z jednej strony Wilka z Wall Street można spokojnie postawić w jednym rzędzie obok Chłopców z ferajny czy Kasyna. To bardzo intensywne, wciągające i zapadające w pamięć kino. Kino, do którego chce się wracać. Przy najbliższej okazji na pewno obejrzę ten film jeszcze raz.

Z drugiej strony odnosi się wrażenie, że to już było. Scorsese powrócił bowiem do niezawodnej formuły, która przyczyniła się do sukcesu Chłopców i Kasyna. Gangsterów zamienił tylko na finansjerów, a widowiskową przemoc na jeszcze bardziej widowiskową seksualną rozpustę. Dodatkowo w Wilku jeszcze mocniej dokręcił śrubę. Jest jeszcze szybciej, jeszcze mocniej, jeszcze intensywniej.

Bez tytułu

Pojawia się więc pytanie – czy mistrz nie przeszarżował? Niektórzy członkowie Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej (Akademia jest odpowiedzialna za wytypowanie filmów do wyścigu o Oscary) byli ponoć zniesmaczeni. Podobno jeden ze scenarzystów podszedł do Scorsese i wykrzyczał mu w twarz: „Wstydź się! To obrzydliwość!”.

Mnie Wilk nie zniesmaczył, ani nie zbulwersował. Scorsese już taki ma styl, lubi epatować. Jeśli nie widowiskową przemocą, to seksem. Jeśli komuś to przeszkadza, to trudno, nikt nikogo nie zmusza do oglądania takich filmów. Dla mnie to nie jest wada Wilka. To zaleta!

Wadą może być jednak trochę co innego – być może Scorsese za bardzo chciał tym filmem udowodnić, że jeszcze ma jaja? Być może dokręcił śrubę tak mocno, że zerwał gwint? To jest jednak kwestia indywidualnej oceny. Być może w momencie, gdy obejrzę go jeszcze raz, to będę mógł na spokojnie to ocenić. Na tę chwilę wydaje mi się, że śruba była dokręcona na maksa, ale nie zerwana.

Bez tytułu

Na koniec tej recenzji wypada mi tylko paść na kolana przed aktorami. Bo ci niosą ten film na swoich barkach. Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale teraz muszę – Di Caprio udowadnia, że jest godnym następcą De Niro! Przechodzi sam siebie. Margot Robbie nie tylko pięknie wygląda, ale też doskonale się wydziera w scenach kłótni. Jonah Hill rozbrajająco cwaniakuje, a Matthew McConaughey dodaje całości smaczku.

Podsumowując – zaliczam Wilka z Wall Street to filmów z kategorii „must see”. To wspaniałe, energetyczne kino i powrót Scorsese do tego co takie tygryski jak niżej podpisany lubią najbardziej.

Written by