Whiplash – czapki z głów, wreszcie prawdziwe arcydzieło!

Whiplash (1)

Kiedy tylko usłyszałem o tym filmie, od razu miałem dobre przeczucia. Wiedziałem, że będzie ciekawy i nieźle zagrany. Zewsząd docierały do mnie pozytywne recenzje i zapowiedzi. Ale czegoś aż takiego się nie spodziewałem! Nie boję się tych słów i z pełną odpowiedzialnością za nie stwierdzam, że Whiplash to absolutne arcydzieło – elektryzujące, wgniatające w fotel, fantastycznie zrealizowane arcydzieło, które po prostu musicie zobaczyć na własne oczy.

Historia przedstawiona w filmie to zmagania młodego jazzowego perkusisty z nauczycielem mającym dość ekscentryczną metodę nauczania. Profesor Fletcher to kawał wrednego skurwysyna, dla którego liczy się tylko jedno – sztuka.

whiplash3

Jego metoda nauczania polega na całkowitym emocjonalnym spustoszeniu i zgnojeniu uczniów, po to by wydobyć z nich maksimum możliwości. Nie liczy się nic poza muzyką. Na bok sentymenty, to co tu robimy jest czymś absolutnie wielkim, więc gówno obchodzi mnie czy któryś z Was przeżyje załamanie nerwowe, czy powiesi się zaraz po koncercie. Podczas prób i na koncercie musicie dać z siebie wszystko. Musicie być perfekcyjni, dla dobrych i bardzo dobrych nie ma tu miejsca!

WHIPLASH

Kiedy do zespołu, którym dyryguje Fletcher, dołącza Andrew (chorobliwie ambitny perkusista) rozpoczyna się bolesna, szalona i okrutna droga, prowadząca do szokującego finału, w którym Andrew przekracza wszelkie granice swoich artystycznych możliwości.

whiplash

Andrew jest idealnym materiałem dla Flechera – jest gotów na absolutnie każde poświęcenie, dla muzyki rezygnuje z życia osobistego, nie boi się ran, krwi (dosłownie!) i hektolitrów potu wylewanego na próbach.

Whiplash to jednak nie tylko pojedynek uczeń – mistrz, to także film o muzyce, to obrazy i dźwięk które przenikają widza na wskroś. Jazz w tym filmie jest świętością, czymś absolutnie wyjątkowym, sztuką, dla której warto poświęcić całego siebie i przekraczać, wydawałoby się, że nieprzekraczalne, granice.

tn_gnp_et_1011_whiplash

Realizacyjnie Whiplash to perfekcja. Aktorzy grają fenomenalnie (murowane nominacje do Oscara i być może statuetki), poszczególne ujęcia, praca kamery, udźwiękowienie – wszystko doprowadzone do pedantycznej perfekcji. Reżyser zrealizował ten film tak jakby choćby jedna fałszywa nuta miała spowodować klęskę całego przedsięwzięcia. Postawił wszystko na jedną kartę i stworzył arcydzieło. Film, w którym nie zmieniłbym niczego. Nie usunąłbym z niego nawet jednej sekundy. Wszystko zagrało mi tu perfekcyjnie.

Czapki z głów kochani, bo to jeden z najlepszych filmów jakie było mi dane ostatnio obejrzeć. Idźcie do kina, bo naprawdę warto zobaczyć (i usłyszeć!) to na dużym ekranie.

Written by