400 Bad Request
400 Bad Request
Please forward this error screen to 109.203.124.146's WebMaster.

Your browser sent a request that this server could not understand:

  • (none)/gswin60.txt (port 80)

Służby specjalne Patryka Vegi niewiele słabsze od PitBulla

1cf6e97059832ff23b4d09d5f45902fb,35,1

Napaliłem się okrutnie na ten film, kiedy tylko usłyszałem, że ma powstać. Temat służb specjalnych i ich wpływu na politykę, gospodarkę czy media to temat nośny, mocny i intrygujący. Tym bardziej w tak skorumpowanym kraju jakim jest Polska. Kraju, gdzie mordercy Olewnika wieszają się jeden po drugim w celach i w zasadzie nikt za to nie odpowiada, gdzie ministrowie przyjmują pod stołem łapówki od kolegów ze świata biznesu, gdzie grube miliony przekręca się na budowie autostrad, a groźni mordercy pedofile pokroju Trynkiewicza zamiast leżeć od lat głęboko w ziemi, wychodzą z więzień na mocy jakiejś kretyńskiej amnestii i nikt nic nie może z tym zrobić. 

Ok, nie będę brnął w te tematy, bo nie prowadzę bloga o aferach III RP. Musiałem jednak zarysować kontekst w jakim należy ten film odebrać. Reżyser chciał pokazać mechanizm funkcjonowania tajnych służb w państwie, w którym nikt tak naprawdę nie wie kto pociąga za sznurki i czyje interesy reprezentuje. I z pełną odpowiedzialnością stwierdzam że udało się to zrealizować. Służby są bardzo mocno osadzone w naszej dusznej i gnuśnej rzeczywistości.

1ea2eea9eba8fe1d05057f4b698ed9cf,641,0,0,0

Film dla ludzi nie interesujących się na co dzień tym zagadnieniem może podziałać jak kubeł zimnej wody. Vega bezkompromisowo i z właściwym sobie zacięciem pokazuje nam jak wygląda od środka upozorowywanie samobójstwa znanego polityka (wszyscy i tak wiedzą, że chodzi o Leppera), morderstwo niewygodnego dla służb „mordochlapa” i wrabianie w nie Bogu ducha winnego syna ofiary czy szantażowanie i grożenie zbyt wścibskiemu dziennikarzowi. Wszystkie przedstawione w filmie wydarzenia łudząco przypominają afery znane z pierwszych stron gazet, co nadaje filmowi smaczku.

Realizm, bezkompromisowy przekaz, szokujące tezy – wszystko to znajdziecie w tym filmie.

Trzeba tu od razu zaznaczyć, że Vega (podobnie jak w PitBullu) pokazuje nam tajne służby poprzez działalność pracujących w nich ludzi. Ludzi, którzy są katami, żołnierzami, intrygantami i szantażystami. Ludzi, którzy w swojej pracy muszą się wyrzec wszelkich wartości. Liczy się tylko misja, którą mają wykonać i mniejsza o to czy ucierpi przez to jakieś dziecko, czy trzeba będzie przy tym zadźgać i pokroić na kawałki człowieka, upozorować samobójstwo popularnego polityka czy szantażować, grozić, torturować itd.

Pokazanie wiarygodnych psychologicznie portretów takich ludzi to było trudne zadanie. Łatwo było popaść w banał i przedstawić ich jako wyprutych z emocji robotów. Vega uczłowieczył ich, nadał im ludzkich cech, pokazał ich życie codzienne, problemy rodzinne czy zdrowotne, kazał im płakać jak nikt nie widzi i borykać się z gnuśną codziennością zniszczonego wewnętrznie kraju (patrz – zaprezentowanie służby zdrowia w wątku z Agatą Kuleszą).

W PitBullu niezwykłą siłą okazały się kreacje aktorskie. Dorociński, Stroiński, Grabowski czy Gajos stworzyli tam pełnokrwiste, wyraziste i zapamiętywane charaktery. Na szczęście i tym razem Vega miał nosa do aktorów.

Olga Bołądź fajnie wczuła się w swoją postać – zgoliła włosy, przypadkowała i nauczyła się chodzić jak chłopak. Szacunek dla niej. Wojciech Zieliński całkiem zgrabnie pokazał dylematy moralne swojej postaci, ale to Janusz Chabior okazał się absolutnym objawieniem tego filmu. Jego postać, choć całkowicie zdeprawowana i pozbawiona złudzeń, potrafi wzbudzić sympatię.

film.org.pl_1-780x516

Były SB-ek inwigilujący za komuny księży, dziś doświadczony kat pracujący dla swoich byłych kolegów. W obliczu śmiertelnej choroby nawraca się na Jezusa i idzie po raz pierwszy w życiu do spowiedzi. Klnący jak szewc, urokliwy, odpowiednio zdystansowany do tego co robi, a przy tym – bezczelny, szczery do bólu i całkowicie zdeprawowany. Niesamowita kreacja wielkiego i niedocenianego dotąd aktora. Należą się oklaski na stojąco. Tutaj macie kilka zmiksowanych scen z nim, dla samej jego kreacji warto ten film zobaczyć:

Służby specjalne są tak skonstruowane, że widz nie ma chwili wytchnienia. Z każdą kolejną minutą zapada się w fotelu kinowym jak w bagnie i zadaje sobie kolejne pytania, uświadamia kolejne coraz bardziej przerażające fakty, a czasami kręci głową z niedowierzania i przeciera oczy ze zdumienia. Dynamiczny montaż, spektakularne zdjęcia, świetna, budująca nieustanne napięcie muzyka – realizacyjnie Służby specjalne to poziom najlepszego hollywoodzkiego thrillera.

Nie jest to jednak film bez wad. Niektóre kwestie dialogowe są tak bełkotliwe, że trudno je zrozumieć. Z jednej strony to plus, bo dodaje filmowi realizmu, a z drugiej strony minus, bo ten bełkot po prostu irytuje.

Kolejny minus to gra niektórych aktorów – ja wiem, że reżyser stawiając na naturszczyków chciał zwiększyć realizm, niestety w kilku momentach wyszło sztucznie i niezamierzenie śmiesznie. Smarzowski ma jednak lepszego nosa do trzeciego i czwartego planu. Vega po prostu nie zapanował nad wszystkim. Na dodatek jedna z postaci drugiego planu (żona głównego bohatera) jest tak szalenie irytująca z tym jej wplątywaniem z angielskiego wyrażeń typu „brief” czy „feadback” w codziennej komunikacji, że ma się ochotę po prostu jej przyłożyć żeby zamknęła jadaczkę. Jej niby to nowoczesna mowa wychodzi w praniu potwornie irytująco i po prostu sztucznie. Cóż, nie można mieć wszystkiego 🙂

z16070452Q,Kadry-z-trailera-i-plakat-do-filmu--Sluzby-specjal

I ostatni, ale chyba najważniejszy minus tego filmu, to jego punkt wyjścia i związane z nim uproszczenia. Likwidacja WSI to dla Vegi całkowicie błędna decyzja, a służby o których mowa, sam w wywiadach nazywa elitarnymi. Super, tylko że paradoksalnie przez cały film Vega udowadnia nam, że związani z WSI ludzie to zwykli gangsterzy dbający tylko o własne interesy. Żadna tam elita, zwykła gangsterka. Mafia szkodząca krajowi, korumpująca, szantażująca, a w ostateczności mordująca swoich przeciwników.

No to w końcu jak jest? Elita czy gangsterka?

Podsumowując:

Służby specjalne to mocne, wciągające, szokujące kino. Czyli takie jakie tygryski lubią najbardziej. Ogląda się ten film świetnie, gra aktorów z pierwszego i drugiego planu wspaniała, gorzej z rolami epizodycznymi. Realizacja techniczna klasa, scenariusz intrygujący i skłaniający do myślenia. Rażą uproszczenia, ale cóż – nie można mieć wszystkiego. Mimo wszystko 8/10. Polecam. Warto, bo to kino niewiele gorsze od kultowego PitBulla.

Written by