Sierpień w hrabstwie Osage, czyli rodzina słowem silna

Ten film to rzeźnia. Powstały na podstawie uznanej sztuki Tracyego Lettsa jest tak naprawdę dwugodzinną jazdą bez trzymanki. Sierpień w hrabstwie Osage atakuje nas intensywnymi kłótniami rodzinnymi, sarkastycznym do granic możliwości humorem, gorzkimi do bólu scenami i popisem aktorskich możliwości Meryl Streep i Julii Roberts. 

Oto, na pozór normalna rodzina, spotyka się przy okazji śmierci seniora rodu. Ta teoretycznie zwyczajna okoliczność życiowa staje się impulsem do wywalenia na wierzch całej serii wzajemnych pretensji, tajemnic i uprzedzeń. Nic więcej nie powiem, aby nie zepsuć Wam seansu niepotrzebnymi spoilerami.

Największym atutem tego filmu (oprócz zgrabnie napisanego scenariusza) są kreacje aktorskie.

Meryl Streep gra bardzo intensywnie, balansuje momentami na granicy autoparodii. Na przemian wrzeszczy, śmieje się, płacze, gestykuluje, wywraca oczami. Udało jej się jednak tej cienkiej granicy nie przekroczyć. Jej postać jest zdecydowanie najmniej sympatyczna – złośliwa, zgorzkniała, histeryczna, żyjąca w kłamstwie i wyżywająca się na swoich dzieciach. Meryl udało się jednak wywołać w widzach współczucie jakie żywimy dla przegranej istoty ludzkiej.

Julia Roberts zaś jest nieco bardziej stonowana, ale równie (jeśli nie bardziej) intrygująca. Jej postać stara się wszystko jakoś ogarnąć i poskładać do kupy. Zderza się jednak ładunkiem tak potężnego kalibru, że w rezultacie ponosi klęskę. Julia pięknie odgrywa tę katastrofę. Dojrzale, świadomie, bez nadmiernej ekspresji, ale równocześnie – bardzo wyraziście. Klasa. Moim zdaniem to najlepsza kreacja w tym filmie.

Obie panie dostały nominacje do Oscara w 2014 roku, ale statuetki nie otrzymały. Meryl Streep przegrała z Cate Blanchett (Blue Jasmine), a Julia Roberts z Lupitą Nyong’o (12 Years a Slave).

Reszta obsady gra dobrze, ale niestety – przy takich aktorkach dobrze to za mało. Julia i Meryl zdystansowały tutaj resztę obsady o kilka długości.

Na koniec kilka słów o realizacji – ta jest bardzo klasyczna, spokojna i wyważona. Statyczne kadry i delikatna muzyka stoją w sprzeczności z temperaturą wydarzeń i dialogów mających miejsce na ekranie. I bardzo dobrze, bo dzięki temu udało się uniknąć przerysowania. Łatwo byłoby tu popaść w przesadę, a dzięki wyważonej temperaturze kadrów i nieco nostalgicznego nastroju widzowie nie odczuwają zmęczenia.

Moja ogólna ocena tego filmu jest jak najbardziej pozytywna. To kawał dobrego filmowego rzemiosła z bardzo dobrymi kreacjami aktorskimi. Polecam dla wszystkich tych, którzy mają smaka na gorzki komediodramat.

Written by