400 Bad Request
400 Bad Request
Please forward this error screen to 109.203.124.146's WebMaster.

Your browser sent a request that this server could not understand:

  • (none)/gswin60.txt (port 80)

Sędzia – poczciwie i po amerykańsku

The-Judge

Jeśli chodzi o Sędziego Akademia Oscarowa doceniła kreację Roberta Duvalla – nominacja i całkiem realna szansa na statuetkę. W pozostałych kategoriach posucha. Czyżby drugoplanowa kreacja Duvalla była jedyną jasną stroną tego filmu? 

I tak, i nie.

Duvall faktycznie – zagrał w tym filmie swoją rolę życia. Gra tak, jakby chciał tą rolą podsumować swój dorobek. Jest szczery do bólu i przykuwa całą uwagę, kradnąc film Downey’owi Juniorowi.

Film jako całość jest jednak typową, amerykańską produkcją, którą ogląda się całkiem przyjemnie, i całkiem przyjemnie zapomina się o niej już następnego dnia. Przewidywalna do bólu, sklecona z wytartych klisz, niczym nie zaskakuje. Ale chyba nie taki był jej cel. Twórcy skupili się na tym, aby opowiedzieć tę historię w maksymalnie poczciwy i solidny sposób. I to się udało.

Robert Downey Jr gra błyskotliwego prawnika (kolejna taka sama rola w jego dorobku), który przyjeżdża w rodzinne strony na pogrzeb matki. Na miejscu okazuje się, że będzie musiał tu zabawić nieco dłużej. Jego staruszek, miejscowy sędzia i autorytet, zostaje bowiem oskarżony o morderstwo. Choć ich relacje mówiąc eufemistycznie – są chłodne, Robert postanawia pomóc ojcu i zostaje jego obrońcą.

Cała reszta jest do przewidzenia, można ją zaprezentować w postaci prostego równania: trudne relacje ojciec-syn + stara miłość nie rdzewieje + tragedia w tle + odżywające wspomnienia +odrobina emocji na sali sądowej + ładne zdjęcia + wzruszająca muzyka + znane twarze w obsadzie = murowany przebój, który zarobi krocie.

I choć wszyscy znamy doskonale tę historię, widzieliśmy ją setki razy na dużym ekranie i mówiąc szczerze – mamy jej już po wyżej uszu, to mimo wszystko – Sędzia wciąga, angażuje i nie pozwala oderwać oczu od ekranu.

Wszystko dzięki bardzo dobrej realizacji. Scenariusz spleciony z wytartych klisz, ale tak umiejętnie niczym dobrze skrojony garnitur. Aktorzy pasujący jak ulał do odgrywanych przez siebie ról. Bardzo ładne zdjęcia Janusza Kamińskiego. Wyrazista muzyka. Odpowiednia doza humoru, dramatyzmu, emocji. A na koniec – opuszczona do połowy masztu amerykańska flaga, kilka uronionych łez, pojednawcze poklepywanie po plecach i nawrócony na poczciwość główny bohater.

Jeśli nie oczekujecie od kina oryginalności, łamania zasad i schematów, to śmiało idzie do kina. Nie będziecie zawiedzeni, bo Sędzia to kawał poczciwego i profesjonalnego kina made in USA.

Dla zainteresowanych zwiastun (strasznie naładowany spoilerami, ale to nieistotne, bo nie o zaskoczenia w tej historii chodzi):

Written by