Głowa byka, czyli ból niespełnienia

bullh-1347685739

Głowa byka to belgijski kandydat do Oscara z 2012 roku. Film niezły. Dający się obejrzeć, ale niestety nie wybitny. Ponury i przygnębiający, ale nie szokujący. Wywołujący u widza wkurzenie, ale nie skłaniający do głębszej refleksji.

Opowiada on o człowieku, którego w dzieciństwie spotkało wielkie nieszczęście. Nieszczęście, które zaważyło na całym jego życiu. Nie będę mówił o co chodzi, ale uwierzcie mi na słowo – koleś miał przerąbane.

Głowa byka zaczyna się od słów:

„Czasem w życiu zdarza się coś takiego, że wszyscy milkną. Cisza jest tak głęboka, że nikt nie śmie się odezwać. Nie mówimy o tym innym, nawet sami tego nie wspominamy. Nie pada ani jedno słowo, bo wszystko jakby gdzieś utknęło, głęboko w ziemi. A potem, zupełnie nagle, pewnego dnia wszystko powraca. Nieważne jak długo leżało zapomniane, w końcu zawsze znajdzie się ktoś, kto sobie o tym przypomni. Bo bez względu na to co robisz i myślisz, pewne jest tylko jedno – masz przerąbane!”

Te słowa są dobrym wstępem do tego, co będzie dane nam obejrzeć. Główny bohater zmaga się z piętnem przeszłości. Okrutnym i nieodwracalnym. Powraca ono do niego niemal w każdej życiowej sytuacji i determinuje jego los. Los człowieka samotnego, niespełnionego, nieszczęśliwego.

bullhead

Główny bohater zaczyna grzebać i rozdrapywać rany. Na każdy kroku spotyka demony przeszłości, które nie dają mu zapomnieć o jego kalectwie. Szamota się, próbuje mścić i odreagowywać, ale to nie przynosi mu ukojenia.

Opisany przeze mnie wątek jest przejmujący, sfilmowany z dużym wyczuciem i nieźle zagrany. Spokojne ujęcia, dołująca muzyka i ponura atmosfera belgijskiej prowincji naprawdę potrafią chwycić widza za twarz.

Jednak twórcy Głowy byka postanowili nam zaserwować także drugi wątek – kryminalny, który skutecznie rozładowuje napięcie. Może ktoś będzie miał inne zdanie, ale według mnie ten zabieg pogrzebał film. Intryga kryminalna jest tu nudna i niepotrzebna. Wątki poboczne praktycznie nic nie wnoszą, dzieją się gdzieś obok i sprawiają wrażenie typowych zapychaczy.

bullhead_06

Gdyby twórcy filmu byli konsekwentni i zdecydowali się na jeszcze głębszą analizę duszy głównego bohatera, wtedy byłaby szansa na stworzenie kina wybitnego.

Gdyby z jeszcze większą mocą wniknęli w jego świat, z konsekwencją, jeszcze bardziej stopniując napięcie i budując przytłaczającą atmosferę traumy, mieliby szansę stworzyć bardzo mocne, przytłaczające kino, którego się nie zapomina. Tymczasem oni postanowili zabawić się formułą kina gangsterskiego i kryminalnego, gdzieś obok kręcąc banalną intrygę z niepotrzebnymi scenami i niepotrzebnym humorem.

W efekcie otrzymaliśmy niezłe i sprawne kino. Tylko tyle. A może – aż tyle?

Written by